Miejscy urbaniści zaproponowali wizję terenu po dawnych "Uchwytach". Na poprodukcyjnej działce wytyczono całe osiedle mieszkaniowe.
- Docelowo mogłoby tu zamieszkać od 4 do 5 tys. mieszkańców - mówi Piotr Firsowicz, dyrektor departamentu urbanistyki urzędu miejskiego.
Dlatego wytyczono miejsca na budynki mieszkalne, ale też usługowe. W kwartale mógłby stanąć wielkopowierzchniowy obiekt handlowy oraz zarezerwowano działki pod przedszkole i boisko. W planie przewidziano również kilka inwestycji drogowych: przedłużenia ul. Kraszewskiego i ul. Sobieskiego oraz zieleniec i ciąg pieszy wzdłuż ul. Dobrej.
- Ten plan zakłada zburzenie dwóch budynków, w których pracuje 140 osób - z propozycji urzędników nie był zadowolony radny Piotr Jankowski.
Jankowski podkreślał, że działający tam przedsiębiorca oszacował straty, jakie poniósłby z tytułu uchwalenia planu na 15 mln zł. To mogłoby wiązać się z ogromnymi odszkodowaniami, które musiałoby płacić miasto.
Głównie z tego powodu 15 z 28 radnych było przeciwnych planowi w rejonie ul. Ryskiej i Łąkowej. Radni większościowego klubu PiS nie odnieśli się także pozytywnie do proponowanej koncepcji zagospodarowania przestrzennego okolic ul. Żabiej.
- Plan będzie pierwszym krokiem przekazywania terenu wspólnotom mieszkaniowym - tłumaczyła Agnieszka Rzosińska z departamentu urbanistyki.
Chodzi o to, by o działki wokół poszczególnych budynków, które obecnie należą do gminy, dbali mieszkańcy.
Plan zapewniał lepszą ochronę dla wielu obiektów zabytkowych. Oprócz tego przewidywał m.in. "wyprostowanie" ul. Armatniej i budowę ścieżek rowerowych. Te inwestycje wiązałyby się z wyburzaniem budynków.
- Plac zabaw zniknie z mapy. Plan zakłada zniszczenie najstarszego zakładu fryzjerskiego - argumentował głosowanie za odrzuceniem planu radny Jankowski.
Ostatecznie uchwały ws. tego planu również nie przyjęto. Obecnie około 40% Białegostoku nie ma planów zagospodarowania przestrzennego.
ewelina.s@bialystokonline.pl