W tej chwili, aby przejść przez tory w okolicy ul. Klepackiej i Szkolnej, są dwie możliwości. Pierwsza to przedept przez nasyp. Przejście w tym miejscu grozi nie tylko mandatem, ale przede wszystkim jest niebezpieczne. Droga przy istniejącym przejeździe kolejowym jest dłuższa, ale wcale nie bezpieczniejsza - jezdnię wygradzają barierki energochłonne, ma szerokość pozwalającą tylko na minięcie się 2 samochodów. Spacer tamtędy osoby starszej, np. z balkonikiem, czy matki z wózkiem praktycznie tamuje ruch aut. Zagrożenie wzrasta nocą, gdyż nie ma świateł.
Petycja bez odzewu
Wiosną ubiegłego roku mieszkańcy złożyli w tej sprawie do magistratu petycję. Apelowali do prezydenta, by w końcu wybudowano, jeśli nie bezkolizyjną kładkę, to przynajmniej porządny chodnik wzdłuż jezdni.
Na petycję odpowiedział mieszkańcom zastępca prezydenta miasta Adam Poliński. Napisał, że istnieje dokumentacja na przebudowę ul. Klepackiej w ramach planowanej Trasy Niepodległości. W jej ciągu miałaby powstać bezkolizyjna kładka.
"Z uwagi na małe szanse zrealizowania powyższego skrzyżowania w najbliższych latach, powrócono do koncepcji budowy chodnika wstrzymanej w związku z zamiarem realizacji powyższej inwestycji" - tłumaczył mieszkańcom Poliński.
W tym czasie Biuro Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego informowało nas:
- Jest duża szansa na to, że jeszcze w tym roku powstanie dokumentacja formalno-projektowa określająca wymogi przeprowadzania tej inwestycji - twierdziła Katarzyna Ramotowska.
Wózek kontra kawalkada samochodów
Od tego czasu minęło 13 miesięcy. A mieszkańcy nie słyszą ani o kładce, ani o chodniku. Tymczasem sytuacja pieszych nie jest różowa.
- Gdy przejeżdżam około godz. 7.35-7.45, widzę, jak na tym przejeździe pani pcha wózek inwalidzki w stronę Zielonych Wzgórz. Żeby przejechać przez ten przejazd, musi często kilka dobrych minut poczekać, aż ktoś z jadących w stronę ul. Barszczańskiej nad nią się zlituje i zatrzyma się, żeby ją przepuścić - podaje przykład Marek Łukjańczuk, jeden z mieszkańców zaangażowanych w przygotowanie inwestycji. - Naprawdę widok jest wstrząsający. Wózek kontra kawalkada samochodów. Nie polecam dla osób wrażliwych - oburza się białostoczanin.
Magistrat nadal zaś pracuje nad dokumentacją. Tym razem znowu mówi nie o łatwym chodniku a o kładce.
- Dokumentacja projektowa w zakresie przejścia przez tory PKP w okolicy ul. Klepackiej jest w trakcie opracowania przez Zarząd Dróg Miejskich w Białymstoku - informuje Anna Kowalska z Biura Komunikacji Społecznej.
Jak podaje, dokumentacja obejmuje budowę bezkolizyjnego przejścia przez tory PKP wraz z budową chodnika i ścieżki rowerowej.
- Po opracowaniu i uzgodnieniu dokumentacji oraz uzyskaniu niezbędnych decyzji będzie możliwe zaplanowanie realizacji tego zadania - zapewnia Anna Kowalska i dodaje, że jest szansa, by dokumentacja była gotowa w tym roku.
Na święty nigdy?
O powstaniu samej inwestycji nie ma jednak co myśleć w ciągu najbliższych miesięcy.
- Na chwilę obecną nie ma kosztorysu inwestorskiego i nie można określić planowanych kosztów inwestycji. W budżecie miasta na rok 2016 nie ma zarezerwowanych środków przewidzianych na realizację przedmiotowego zadania - przypomina Kowalska.
W sprawie w Zarządzie Dróg Miejskich próbował lobbować pełnomocnik prezydenta ds. osób niepełnosprawnych Adam Kujawa:
- Nie jestem w stanie przyspieszyć. Departament Dróg Miejskich zapewnia, że jeśli tylko znajdą się pieniądze, inwestycja będzie realizowana - mówi.
Pełnomocnik przypomina, że dużo szybciej udało mu się wskórać ułożenie płyt przed Pałacem Branickich, które znacznie ułatwiają poruszanie się tamtędy osobom na wózkach. Zachęca jednocześnie, by zgłaszać mu wszystkie miejsca, z których pokonaniem osoby niepełnosprawne mogą mieć problemy.
ewelina.s@bialystokonline.pl